środa, 28 lutego 2018

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie... - "DZIADY" na deskach teatru



Obrzęd Dziadów na deskach teatru


Dnia 09.01.2018 roku miałam przyjemność obejrzeć niesamowity spektakl, a mianowicie II część Dziadów.
         Swoją wizję tego tajemniczego rytuału, w którym żywi nawiązują kontakt z duchami przygotowała Irena Jun. Historia o zespoleniu świata realnego z nadzmysłowym, tworząca bogate uniwersum z pewnością wzbudziła feerię emocji w widzach. Istotną rolę odgrywała tu scenografia oraz kostiumy, które przybliży nam realia Polski z okresu przedstawionego w dziele Adama Mickiewicza, co ważniejsze jest ona wykonana bardzo dobrze. Materiał, na którym opierało się przestawienie, dał reżyserce możliwość szerokiej interpretacji, a potencjał ten został bezsprzecznie wykorzystany.
          Aktorzy, którzy podjęli się odgrywania swoich ról mieli wyjątkowo trudne zadanie do wykonania. Mowa tu o Marianie Wiśniewskim, Robercie Lubawym, Joannie Romaniak, Krzysztofie Urbanowiczu, Danucie Lewandowskiej, Jolancie Niestrój – Malisz, Renacie Spinek oraz wielu innych. Postacie miały gigantyczny wpływ na końcową ocenę podsumowującą przedstawienie. Moim zdaniem to właśnie gra aktorska, przyjemne głosy bohaterów oraz ich odpowiednie tony nadawały sztuce wyrazistości. Uważam, że nie było aktora, który obniżył jakość spektaklu. Każda postać została wspaniale odegrana.
          Być może podczas przedstawienia nie zwracamy szczególnej uwagi  na rolę muzyki czy efektów dźwiękowych, aczkolwiek mimo iż pozwalały one bardziej wczuć się w klimat przedstawienia, to według mnie stały w cieniu gry aktorskiej jak i scenografii.
          Wizja reżyserki wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Na uwagę zasługuje również odczucie uczestnictwa w sztuce, uzyskane dzięki rozłożeniu sceny w Teatrze Nowym  w Zabrzu. Spektakl naprawdę godny polecenia.
Oliwia Książek


Spektakl pt. Dziady cz.II wystawiony był w Teatrze Nowym w Zabrzu. Przedstawienie opowiada o pogańskiej uroczystości obchodzonej przez ludność litewską w Dzień Zaduszny. Spotkanie wieśniaków odbywa się w kaplicy, w pobliżu cmentarza. Pod przewodnictwem Guślarza przywoływano dusze zmarłych, aby ulżyć ich cierpieniom oraz wysłuchać nauk i przestróg. Oczom widzów kolejno ukazują się duchy lekkie, ciężkie i pośrednie.
           Byłam pod wielkim wrażeniem zarówno gry aktorskiej jak i scenografii opracowanej przez Jerzego Kalinę. Dramaturgię niektórych wydarzeń uwydatniała muzyka skomponowana przez Marzenę Mikułę-Drabek.
Bardzo podobał mi się w przedstawieniu efekt snującego się dymu, który wprowadzał nastrój tajemniczości. Stroje aktorów natomiast bardzo dobrze oddawały klimat tamtych czasów.
           Według mnie na szczególny podziw zasługuje aktor grający Widmo Złego Pana, gdyż perfekcyjnie odzwierciedlił uczucia, które targały tym duchem. Jego mimika twarzy, ton głosu i mowa ciała były dopracowane w najmniejszym stopniu, co zaowocowało wspaniale odegraną rolą.
           Muszę przyznać, że pomimo początkowych oporów przed wybraniem się na tego rodzaju spektakl, szybko zmieniłam swoją opinię i z zaciekawieniem oglądałam wydarzenia rozgrywające się na scenie. Zachęcam wszystkich do obejrzenia tego przedstawienia teatralnego, ponieważ płynie z niego wiele mądrości, prawd i pouczających przestróg…
Alicja Szwajnos        




Sztukę na podstawie dramatu "Dziady” Adama Mickiewicza wyreżyserowała Irena Jun wraz z asystentem – Zbigniewem Stryjem. Za scenografię odpowiedzialny był Jerzy Kalina, a muzykę dobrała Marzena Mikuła-Drabek. Inspicjentem i suflerem był Jacek Tomaszewski. Rekwizyty zostały dobrze dobrane do czasów, w których dzieje się akcja. Mroczna i zadymiona scena wraz o odpowiednim oświetleniem napełniała uczuciem tajemniczości, a muzyka jeszcze bardziej to podkreślała. Efekty dźwiękowe były subtelne, a czasami nawet nie zanotowałam ich obecności.

           Spektakl opowiadał o Dziadach – obrzędzie przywoływania duchów. Przedstawienie poruszało temat istoty ludzkiego życia, śmierci i warunków dostania się do nieba. Moją uwagę zwrócił Guślarz (w tej roli Marian Wiśniewski), ponieważ świetnie wczuł się w swoją postać. Innymi wybitnymi aktorami byli: Joanna Romaniak – dziewczyna i Andrzej Kroczyński – Widmo Złego Pana. Cała obsada Teatru Nowego w Zabrzu doskonale wcieliła się w swoje role..
           Przez cały spektakl czułam aurę tajemniczości i mroku. Wszystkie elementy zostały dobrze wykonane, a wizja reżyserki świetnie oddała to, co chciał nam przekazać Mickiewicz w swoim utworze.
           Ten spektakl z pewnością długo zostanie w mojej pamięci.
Natalia Wójcik


Dnia 09.01.2018r. miałam przyjemność obejrzeć wspaniały spektakl, a dokładniej inscenizację utworu Adama Mickiewicza - "Dziadyczęść II. Osobistą wizję połączenia dwóch różnych światów przedstawiła nam Irena Jun wraz ze Zbigniewem Stryjem.
          Uważam, że ich pomysł na przekazanie nam wiedzy i klimatu "Dziadów" był bez zarzutu. Z książki trudnej do zrozumienia zrobiono świetny spektakl, który według mnie zaciekawi każdego niezależnie od wieku.
          Świetna scenografia wykonana przez Jerzego Kalina wraz z ciekawą grą świateł tworzyły niezwykłe połączenie nadające unikatowy klimat całemu zdarzeniu. Muzyka Marzeny Mikuły-Drabek dodawała tajemniczości i podkreślała ważne momenty w trakcie spektaklu.
         Podobało mi się to, że mogliśmy z bliska zobaczyć każdą rzecz odgrywającą się na scenie. Była ona bowiem wysunięta tak, aby każdy mógł dokładnie widzieć, co się na niej dzieje. Aktorzy chodzili pomiędzy miejscami siedzącymi, dzięki czemu mieliśmy okazję przyjrzenia się ich świetnie wykonanym strojom. Aktorzy pojawiali się w najmniej nieoczekiwanych miejscach, wchodzili na scenę niekoniecznie standardowymi drzwiami. Rzucali symboliczne ziarno, wyrabiali ciasto - wszystko na oczach widzów, dzięki czemu wyglądało to bardzo realistycznie.
        Dialogi były głośne i zrozumiałe. Wszyscy aktorzy świetnie zagrali swoje role. Do spektaklu dodano momenty śpiewane, dzięki czemu inscenizacja zyskała na atrakcyjności, a widownia była o wiele bardziej zainteresowana całym przedstawieniem.
            Moim zdaniem spektakl był fantastyczny i mogłabym zobaczyć go ponownie.
Ola Nowrot


Dnia 9 stycznia 2018 roku w Teatrze Nowym w Zabrzu
odbyła się inscenizacja utworu Adama Mickiewicza pod tytułem,,Dziady” cz.II. Razem z całą klasą mieliśmy okazję zobaczenia tego niesamowitego spektaklu.
        Wyreżyserowaniem przedstawienia zajęła się Irena Jun oraz jej asystent Zbigniew Stryj. Uważam, że twórcy przedstawienia wykonali swoją pracę bez zarzutu. Z niezbyt ciekawej dla młodzieży książki zrobili interesujące wydarzenie.
Ważną rolę odgrywała również scenografia stworzona przez Jerzego Kalinę, która podkreślała dramatyzm ,,Dziadów” i doskonale pokazywała obrzęd opisany przez Mickiewicza. Bardzo podobała mi się również gra świateł, dodająca tajemniczości i świetnie współgrająca ze scenografią. Muzyka Marzeny Mikuły-Drabek natomiast dodawała niezwykłości całemu rytuałowi. Bez niej byłoby nudno.
        Świetnym pomysłem było też przedłużenie sceny o pomost sięgający 1/3 widowni, przez co widzowie byli bliżej aktorów. Niektórzy z nich wychodzili bocznymi drzwiami lub rozdawali widzom ziarna, przez co publiczność była bardziej zaangażowana w spektakl. Artyści mówili głośno i wyraźnie, dlatego nie było problemu ze zrozumieniem ich słów. Szczególnie podobał mi się odtwórca roli Guślarza, który był bardzo autentyczny i świetnie odegrał swoją rolę.
        Jak dla mnie było to fantastyczne przedstawienie i chętnie zobaczyłabym je po raz drugi.
Agnieszka Urbańczyk


            Spektakl ten na podstawie dramatu Adama 
Mickiewicza wyreżyserowała Irena Jun, której asystował Zbigniew Stryj. Za całą scenografię odpowiadał Jerzy Kalina. Za doznania muzyczne odpowiedzialna była Marzena Mikuła-Drabek. W razie gdyby aktor zapomniał tekstu, pomocną dłoń wyciągał do niego Jacek Tomaszewski jako sufler. Problematyka spektaklu dotyczyła winy i kary.
            Szczególną uwagę zwracała fantastycznie odegrana 
rola Mariana Wiśniewskiego (Guślarza). Nieco rozczarował mnie Krzysztof Urbanowicz, który oprócz udziału w spektaklu grał również w znanym serialu pt. „13. Posterunek”.       
            Scenografia dzięki małej ilości naświetlenia podkreślała nastrój tajemniczości oraz grozy tego dramatu. Udanym zabiegiem było chodzenie aktorów między widzami, dzięki czemu czułam się, jakbym brała udział w tym obrzędzie. Oprawa muzyczna zdecydowanie dodawała całej sztuce autentyczności.
            Spektakl był ciekawy i nietuzinkowy, a aktorzy zagrali 
bardzo profesjonalnie. Przedstawienie wzbudza uczucie melancholii, ale według mnie jest warte obejrzenia.
Wiktoria Bambynek





poniedziałek, 12 lutego 2018

Cudowny chłopak - Inny, nie znaczy gorszy


Cudownie wyjątkowy


Cudowny chłopak” to film Stephena Chbosky’egoktóry jest amerykańską adaptacją książki R.J.Palacio „Cud chłopiec”, będącej bestsellerem New York Timesa. 
        Opowiada o 10-letnim Auggiem Pullmanie, który jest chłopcem o zwykłych zainteresowaniach, jednak uwagę zwraca jego zdeformowana twarz, będąca wynikiem choroby genetycznej. Przez pierwsze lata szkolne uczył się w domu z mamą, jednak kobieta podejmuje decyzję, aby wysłać syna do szkoły. Popierają ją w tym mąż (tata Auggiego) i córka (siostra Auggiego), Via.
        Początkowo chłopcu trudno odnaleźć się w szkolnym społeczeństwie. Jego rówieśnicy są raczej mało empatyczni i nie potrafią go w pełni zaakceptować, co jest główną problematyką filmu. My jako widzowie towarzyszymy Auggiemu przy nawiązywaniu tych pierwszych kontaktów z kolegami. Dostrzegamy wszystkie trudności, jakie pojawiają się w ich relacjach, jak np. znęcanie, gnębienie, niechęć, kłótnie, a nawet zdrada.
        W filmie przedstawione są również historie innych bohaterów, np. siostry Auggiego, Vii. Dziewczyna czuje się bowiem niedoceniana przez rodziców i nie dostaje od nich wystarczającej uwagi. Stara się rozumieć, że to nie jest winą jej chorego brata, którego bardzo kocha, jednak dla niej prawdziwym wsparciem była tylko babcia.
         Film ukazuje także relacje między Vią a jej znajomymi, przyjaciółką, która w pewnym momencie się od niej odwraca oraz relacje całej rodziny Pullmanów, to jak radzą sobie z problemami, komunikują się i kochają.
          "Cudowny chłopiec" to film przede wszystkim o tolerancji i empatii wobec innych. Auggie przez swoją twarz różnił się od innych, przez co był tym „gorszym”, ale i tym „wyjątkowym”. Moim zdaniem warto pójść do kina i zobaczyć ten film, szczególnie z dziećmi. Akceptacji różności należy bowiem uczyć od najmłodszych lat, a w różnorodności jest siła.
Wiktoria Skrzypiec





„Akceptacja to największy komplement jaki można otrzymać”


W filmie pt. „Cudowny chłopak” ukazane są takie wartości jak tolerancja, samoakceptacja, zrozumienie, empatia, miłość czy przyjaźń. Jest to opowieść o chorym dzieciaku, wyreżyserowana przez Stephena Chbosky’ego  na podstawie książki „Cud chłopak”, R.J. Palacio. 
          Ekranizacja tej historii porusza człowieka, pokazując nam z różnych perspektyw współczesny problem braku akceptacji i nie tylko. W fabule występuje wiele wątków, co pozwala nam ujrzeć odczucia każdego z bohaterów. Należy przyznać, że film ma w sobie ogromy przekaz, który stara się dotrzeć do każdego z nas w innej formie. W tej twórczości filmowej najbardziej podobał nam się fakt, że nie każdy jest idealny. Auggie (główny bohater) nie był przedstawiony wyłączanie jako poszkodowane dziecko, ale także jako osoba, skupiająca się tylko na sobie i swoich problemach, jednak też z poczuciem humoru i charyzmą. August był otoczony miłością przez swoją matkę - poświęcającą mu najwięcej uwagi, ojca z niesamowitym poczuciem humoru i starająca się go zrozumieć siostrę.
          Według nas właściwie jest spoglądać na człowieka sercem, a nie oczami. Gdy patrzymy sercem, możemy łatwo dostrzec to, co jest dobre w drugim człowieku. Najlepiej oddaje to cytat Antoine’a de Saint Exupery’ego z książki pt. „Mały Książę”: „Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”. Tenże cytat idealnie pasuje do kontekstu opowieści. 
          Film dostarczył nam wielu niezapomnianych wrażeń, przeżyć i wzruszeń. Pomógł pogłębić wiedzę na temat tolerancji, której w dzisiejszych czasach się wymaga. Obejrzeć ten film bez jakichkolwiek refleksji to absurd…
Weronika Sancar, Julia Niewiadomska




Inność



Książka pt. „Cud chłopak” została zekranizowana i trafiła do kin dziewiętnastego stycznia bieżącego roku. Reżyserem filmu jest Stephen Chbosky. Głównymi bohaterami są m.in. Auggie Pullman, którego rolę odegrał Jacob Tremblay, Jack Will, którego zagrał Noah Jupe oraz Izabela Vidovic, czyli filmowa Via Pullman.
                Głównym  problemem poruszonym w filmie jest inność. Auggie Pullman, po przejściu 27 operacji plastycznych, nadal nie wygląda jak inne dzieci, dlatego już w pierwszym dniu szkoły staje się ofiarą kpin i prześladowań ze strony rówieśników. Chłopiec jest na skraju załamania, kiedy w jego życiu pojawia się Jack Will. Na początku jest miły i uprzejmy w stosunku do Auggiego jedynie na prośbę dyrektora szkoły, czyli „z przymusu”. Okazuje się jednak, że bardzo szybko sam przekonuje się do Augusta i zostaje jego przyjacielem. Niestety, znajomość ta przechodzi nie jedną próbę…
                Naszym zdaniem film był bardzo poruszający. Historia Augusta uzmysłowiła nam, że najważniejsze jest to, co ma się w środku. Jak na swój młody wiek, chłopiec przeszedł naprawdę wiele.  Operacje, kpiny, prześladowania. To wszystko wymagało ogromnej siły psychicznej. Z całą pewnością w najbliższym czasie sięgniemy po książkę i jesteśmy pewne, że będzie tak samo dobra jak film.
Julia Maniura i Natalia Nowicz