wtorek, 16 czerwca 2015

GIMNAZJALIŚCI - PRZEDSZKOLAKOM ' 2015





Kulturalni(e) nakręceni w ramach 
Ogólnopolskiego Tygodnia Czytania Dzieciom 
odwiedzili zaprzyjaźnione przedszkola, 
by promować czytelnictwo wśród przedszkolaków, 
realizując przy tym projekt 
"I JA MOGĘ CZYTAĆ MŁODSZEMU KOLEDZE".

Najpierw Przedszkolacy mogli podziwiać naszych Gimnazjalistów w roli aktorów. Wcielili się oni bowiem w bohaterów jednego z wierszy Juliana Tuwima i przedstawili (fenomenalnie zresztą) inscenizację "Rzepki". Poniżej obsada i zdjęcia:

RZEPKA - Kamil Zdunek
DZIADEK - Dawid Boni
BABCIA - Karolina Tymochowicz
WNUCZEK - Kamil Skrzyp
MRUCZEK - Paulina Pawlik
KICIA - Zuzia Ścibura
KURKA - Patrycja Czogała
GĄSKA - Victoria Pelka
BOCIEK - Zosia Krogul
ŻABKA - Sonia Czerwik
KAWKA - Patrycja Swoboda
Narrator - Ola Barszczak
Oprawa muzyczna - Patryk Werajtis
  





Przedszkolakom najbardziej jednak podobał się moment, kiedy wszyscy: "Tak się zawzięli, tak się nadęli, że nagle rzepkę trrrach - wyciągnęli!".
Pamiętacie, co było dalej...?
"Wszyscy na siebie poupadali: rzepka na dziadka, dziadek na babcię, babcia na wnuczka, wnuczek na Mruczka, Mruczek na Kicię, Kicia na kurkę, kurka na gąskę, gąska na boćka, bociek na żabkę, żabka na kawkę i na ostatku kawka na trawkę".



Drugą atrakcją przygotowaną przez naszych Gimnazjalistów był teatrzyk ilustracji Kamishibai. Tym razem to Marlena Józaf i Patrycja Swoboda hipnotyzowały Przedszkolaków, przedstawiając im historię psa Marudka.






poniedziałek, 8 czerwca 2015

Passenger - All the Little Lights (2011)




All the Little Lights to trzeci album nagrany przez Mike’a Rosenberga. Jest to album szczególny i wyjątkowy, od pierwszych utworów emanujący niesamowitym klimatem. Od swoich poprzedników różni się dużo większym nasyceniem instrumentami dętymi, klawiszowymi i smyczkowymi. 
Poprzednie albumy nie cieszyły się zbyt dużą popularnością, ten jednak stał się niezwykłym sukcesem. Pod koniec roku 2011 znajdował się na 19 pozycji najlepszych albumów w Wielkiej Brytanii.
Mike jest niepowtarzalnym wykonawcą. Każda piosenka stworzona przez niego, każdy napisany tekst ma w sobie fragment jego duszy. Passenger nie ma słabych utworów. Każdy z nich jest autentyczny i niepowtarzalny. 
Słychać to od pierwszej piosenki, Things That Stop You Dreaming. W czasach, gdy promowani są celebryci, trudno jest pozostać pozytywnym. Trudno jest cieszyć się ze wszystkiego, co już posiadamy. Zawsze jest coś nieosiągalnego, cel lub rzecz, której nie jesteśmy w stanie posiąść. O tym właśnie opowiada ten utwór. Przy kilkukrotnym przesłuchaniu zauważymy, że każdy wers zaczyna się rzeczą, której narrator nie posiada. To jednak nic. W dalszej części uświadamia on nam, że zawsze mogło być jeszcze gorzej. Zawsze mogło brakować powietrza w płucach, zawsze mógłby być zakłamanym człowiekiem.
Utwór Wrong Direction jest nagrany jako piąty na albumie. Opowiada historię człowieka, który starzejąc się, staje się coraz bardziej cyniczny w stosunku do miłości... Będąc nastolatkami miłość jest dla nas najczystszym i najbardziej niewinnym uczuciem, sprawia, że czujemy motylki w brzuchu. Niestety, nic nie jest takie, jakie miało być. Relacje z bliską osobą zaczynają się "sypać". Motyle odlatują... Bohater po swoich nieudanych przygodach boi się odrzucenia jak i opinii wśród znajomych. Stara się być duszą towarzystwa, jednak jest szczęśliwy tylko na pozór. Szuka wymówek, byle tylko nie przeżyć raz jeszcze odtrącenia i rozstania.
Piosenka jest rytmiczna i szybko wpada w ucho. Kompozycja jest prosta, ilość instrumentów skromna w porównaniu do innych piosenek.
Album zamyka utwór Feather on the Clyde. Przez miasto płynie rzeka, która dzieli je na dwie części. Jedna część jest pełna rozrywki, druga zaś to samotnia. Bohater nie może złączyć się ze swoją ukochaną, gdyż rzeka jest zbyt szeroka, aby ją przepłynąć. Tak niektórzy interpretują tę piosenkę, bez zawiłych wywodów.
W tym prostym z pozoru tekście możemy doszukać się drugiego dna. Autor przyrównuje życie bohatera do piórka na rzece. Pojedynczo, jest ono bez znaczenia. Nie ma nadziei i sensu życia, jest słabe i opuszczone. Tak samo człowiek bez bliskich, jest opuszczony, popada w depresję. Mężczyzna narzeka na swój los, nie godzi się z nim.Jest jak piórko, które kiedyś było częścią majestatycznie latającego ptaka, a teraz płynie wzdłuż rzeki wbrew własnej woli. Uważa, że należy mu się coś lepszego, chociażby dach nad głową i ukochana osoba u boku. Wszystko stracił, pozostały mu tylko wspomnienia. To, że dalej myśli o swoich bliskich jest w niewielkiej części optymistycznym zakończeniem tej piosenki.
Album wywarł na mnie ogromne wrażenie, przy pierwszym odsłuchu każda piosenka po kolei stawała się moją ulubioną. W głosie Mike’a słychać dojrzałość i przeżycia. Instrumenty budują klimat i atmosferę i już po parunastu sekundach zapominam o innych czynnościach i oddaje się muzyce. Nie zauważam nawet, jak kończy się ostatni utwór. Autentyczność tekstów piosenek jest niepodrabialna.
Jest to album, który odmienił moje postrzeganie muzyki i świata. To jeden z niewielu elementów, które miały na mnie taki wpływ.
All the Little Lights poleciłbym każdemu - nieważne, jakiego gatunku muzycznego słucha.
Mateusz Konieczny

poniedziałek, 18 maja 2015

Noc Muzeów 2015



  16 maja Muzeum Górnośląskie 
opanowały nocne marki.

Na zwiedzających czekały nietuzinkowe warsztaty, seanse, koncerty, gry terenowe i wiele innych atrakcji, czasami zorganizowanych w takt nokturnów i innych melodii granych przez kwartet smyczkowy...
W Muzeum po zmroku obudziły się upiory, a wystawa etnograficzna okazała się domem strachów. Od lat na Śląsku wierzono bowiem w przesądy, w istnienie demonów i potworów... W Noc Muzeów trzeba było zatem uważać, by nie spotkać Chabernicy, Bzionka albo Mamuny. Dlaczego? Poczytajcie sobie w internecie o ich cechach szczególnych, 
a Wasza wyobraźnia sama będzie wtedy pracować...
Była także możliwość degustacji herbaty, dzięki czemu nasz zmysł smaku (a przy okazji węchu) „wspiął się na wysublimowane wyżyny” różnorakich kompozycji, o których chyba nikomu do tej pory się nie śniło... A wszystko w otoczeniu orientalnych dywanów, puf i nowatorskich prac młodych grafików.
Zwiedzanie muzealnych zakamarków uważamy więc za jak najbardziej udane.
Nocne marki... - to znaczy Kulturalni(e) nakręceni

poniedziałek, 4 maja 2015

TURNIEJ GRY PLANSZOWEJ "Śladami Małego Księcia"



LEKTUROMANIA_część 3

TURNIEJ GRY PLANSZOWEJ 
opartej na motywach książki
Antoine'a de Saint-Exupery'ego 
pt. "Mały Książę" już za nami...


Dziękujemy wszystkim, którzy wzięli udział w turnieju - mieli ochotę na podróż z uroczym, złotowłosym chłopcem, który pragnął znaleźć przyjaciela, a przy okazji sami przekonali się, czy uważnie przeczytali książkę...
W zabawie wzięło udział aż 9 zespołów:

1. Paulina Pawlik i Alicja Gawor
2. Zosia Krogul i Karolina Tymochowicz
3. Patrycja Czogała i Sonia Czerwik
4. Patrycja Swoboda i Natalia Szołtysik
5. Kasia Boraczewska i Victoria Pelka
6. Judyta Retkowska i Wiktoria Hammerschmidt
7. Patryk Werajtis i Kamil Skrzyp
8. Maciek Marcol i Wojtek Sitarz
9. Kamil Zdunek i Kuba Ulfik

Uczestnikom DZIĘKUJEMY za świetną zabawę :-)








poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Lekturomania '2015_ZWYCIĘZCY





Planeta Maniaka_Rozdział dodatkowy

               Następną planetą, którą odwiedził Mały Książę była planeta Maniaka Komputerowego - niewielka planetka w kolorze błękitu, na której mieściły się zaledwie cztery komputery. Przy pierwszym z nich siedział niski mężczyzna o długich brązowych włosach związanych w kucyk. Miał na sobie dość dziwny strój składający się z krótkich spodenek oraz bluzki – takiej, jaką noszą w komiksach super bohaterowie. Komputerowiec nawet nie zauważył przybycia Małego Księcia. Wpatrzony był w kolorowy monitor swojego komputera. Pozostałe trzy maszyny stały wolne i wyglądały tak, jakby od wieków nikt ich nie używał. Mały Książę miał dość ciągłego milczenia:
- Cześć- powiedział.
Mężczyzna wzdrygnął się i powoli odwrócił głowę.
- Cześć- odpowiedział, mrużąc oczy- Kim ty jesteś? - zapytał.
- Co robisz? - odpowiedział pytaniem
Mały Książę nie lubił odpowiadać na pytania, ale sam je chętnie zadawał:
- Ja zapytałem pierwszy!- oburzył się mężczyzna.
- Co robisz?- pytał uporczywie Mały Książę.
- Ratuję.
- Kogo?
- Ludzi w wirtualnym świecie.
- A co im się stało?- zapytał zaniepokojony Mały Książę.
- Zawsze coś im się dzieje. Na tym właśnie polega gra, żeby przejść do kolejnego etapu i nie odchodzić od komputera. To właśnie robię na co dzień. Jestem Maniakiem Komputerowym.
- Co robią Maniacy Komputerowi?
-Hmm...Maniacy Komputerowi robią to co ja, czyli całymi dniami grają na komputerach, ratują wirtualne światy i walczą z wirtualnymi potworami.
- Czy masz w tym wirtualnym świecie przyjaciół?- zaciekawił się Mały Książę.
- Oczywiście! Mam tu przyjaciół z całego świata. Z Anglii, Francji, Japonii, Polski oraz innych krajów.
- Ale przecież oni są daleko, nigdy ich nie widziałeś i nie możesz z nimi porozmawiać lub pobawić się.
- Kontaktuję się z nimi właśnie za pośrednictwem komputera, a zabawa… Eee... po co to komu?- powiedział Maniak.
- Jak to po co?- zdenerwował się Mały Książę - Zabawa jest najważniejszą rzeczą we wszechświecie, no może oprócz zachodu Słońca - wyznał.
- Czyli ty też uważasz, że nie potrafię zrobić niczego innego tylko siedzieć przed komputerem, tak?!- wykrzyczał Maniak
- Nie, ja wcale tak nie uważam! - bronił się Książę.
- Nie, kłam! Wszyscy tak uważają! Mówią o mnie za moimi plecami, a potem wyśmiewają się ze mnie! - krzyczał Maniak- Mówią, że nie potrafię robić nic więcej tylko grać w te niemądre gry, że boję się żyć prawdziwym życiem! - teraz krzyk Maniaka przeobraził się w płacz.
Mały Książę chciał go jakoś pocieszyć, ale nie wiedział jak...
- Hmm...- pomyślał- Dorośli są bardzo dziwni, a czasami ich zachowanie bywa bardzo smutne...
I odszedł, rozmyślając o tym, jakich to podczas swojej podróży spotkał już ludzi. Tym razem był to Maniak Komputerowy - taki podobny, a jednak inny od pozostałych...
Paulina Pawlik


Planeta Artysty_Rozdział dodatkowy
           
          Największą planetę zamieszkiwał Artysta, ale co z tego, że największą?  I tak nie było na niej miejsca. Wszędzie były farby, pędzle i płótna. Ledwo co zmieścił się na niej Mały Książę. W końcu zdecydował się podejść do Artysty:
- Dzień Dobry – pozdrowił go, lecz nie uzyskał odpowiedzi - Dzień Dobry! –zniecierpliwiony wykrzyczał kolejny raz słowa powitania…
- O! Dzień Dobry! Przepraszam, nie zauważyłem Cię… Tak jak zresztą ty moich farb… Właśnie stoisz na czerwonej – upomniał go Artysta i ponownie zabrał się za malowanie.
Mały Książę zaczął wycierać swoje buty.
- Już są czyste! Nie jest Pan na mnie zły za tę farbę? – zapytał, ale Artysta znowu mu nie odpowiedział – Nie jest Pan zły? – zapytał jeszcze raz, był zdenerwowany.
Nastąpiła chwila ciszy. Artysta malował, a Książę patrzył.
- Haaalo! Słyszy mnie Pan? Jest Pan głuchy? – dziwił się.
- Och! Jeszcze tu jesteś? – rzekł, nie przerywając pracy.
- Tak – zirytował się Mały Książę.
- Czego chcesz? – odparł, ponieważ chciał się pozbyć chłopca.
- Dlaczego Pan na nic nie reaguje? – wciąż pytał, bo w zadawaniu pytań był najlepszy.
- Bo widzisz, teraz jestem tu i z tobą rozmawiam – przerwał na chwilę pracę – a jak maluję to jestem w moim świecie… WYMARZONYM ŚWIECIE!!!
- Naprawdę? Nauczy mnie Pan wchodzić do innego świata?
- Nie da się tego nauczyć – odparł Artysta.
- To co mam zrobić?! – Mały Książę zasmucił się trochę, że mu się to jednak nie uda.
- To trzeba poczuć, oddać się uczuciom, intuicji, każdy twój krok tam, będzie przechodził tu – powiedział i zaczął dalej malować.
Mały Książę zastanawiał się nad tymi słowami… Stał przed nim człowiek inteligentny i pełny pasji, kochał to, co robi i dał się temu pochłonąć. Widział inaczej – kolorami farb.
„On mógłby być moim przyjacielem, ale nie miałby dla mnie czasu…”: pomyślał i odszedł dalej. Teraz już patrzył inaczej na świat… nie tylko oczami.
Patryk Werajtis

                                                                                                                                   
Planeta Nieszczęśnika_Rozdział dodatkowy

               Kolejną planetą była planeta Nieszczęśnika. Mały Książę po wylądowaniu przyjrzał się jej dokładnie. Była o wiele większa od jego planety, lecz bardzo zarośnięta i zaniedbana. Mały Książę z trudem próbował ją obejrzeć, aby znaleźć kogoś, z kim mógłby porozmawiać. W końcu, choć było to bardzo trudne, spotkał gospodarza.                                                      - Dzień dobry – odparł uprzejmie Mały Książę.                                                                          - Kolejna osoba, która chce mnie skrzywdzić. Chce zranić moje uczucia… Jeżeli masz coś innego do załatwienia, to lepiej już idź – odburknął tamten.
- Co? – Mały Książę osłupiał. – Ach, przepraszam, jeżeli w jakikolwiek sposób pana skrzywdziłem. Nie wiedziałem, że jest pan zajęty.                                                             
- Przestań się już męczyć z dogryzaniem mi. To boli.                                                                - Ależ nie, ja nie przyszedłem niczego gryźć! Ja chcę się tylko zaprzyjaźnić. 
- Zaprzyjaźnić? – zdumiał się Nieszczęśnik. – A co to da? Przecież już zniszczyłem sobie życie.
- Jak pan sobie je zniszczył?                                                                                                      - Przyjaźń mi nie pomoże. Nic mi nie pomoże. Jestem taki beznadziejny, taki bezużyteczny, taki niezdarny…                                                                                                                          - Jak pan sobie je zniszczył? – Mały Książę nie dawał za wygraną.
- Taki tchórzliwy… Co mówiłeś? Ach, tak. Cóż, miałem kiedyś Gołębia. Trzymałem go codziennie w klatce. Jednak pewnego dnia…- Nieszczęśnik zaszlochał.                         
– Zapomniałem jej zamknąć i gołąb uciekł.                                                         
Chwila milczenia.                                                                                                                        - I to tyle? Nic więcej? – nasz bohater zdębiał.                                                                          - Właśnie, nic więcej! – zapłakał Nieszczęśnik.                                                                          - Wiesz, to może była twoja wina, że twój Gołąb uciekł. Gdybyś nie trzymał go cały czas w klatce, to z pewnością by cię polubił. Nieszczęśnik spojrzał na niego spode łba.                      - Widzisz? Nawet nie chcesz mnie pocieszyć, tylko mnie krzywdzisz!                                      - A dlaczego nie chcesz go poszukać? – Mały Książę wybrał najprostsze rozwiązanie.          - A po co mi on? – burknął Nieszczęśnik. – Nie jest mi do niczego potrzebny! Ha! Sam też będę szczęśliwy.
- Tylko, że nie jesteś szczęśliwy.                                                                       
Nieszczęśnik tym razem się zdenerwował.                                                                                - Jestem szczęśliwy! Zresztą, co może o tym wszystkim wiedzieć taki głupi dzieciak jak ty?  - Znam pewną Różę, i…                                                                                                            - Błagam, nie dobijaj mnie już więcej! – zawołał Nieszczęśnik i znów zaczął płakać.
„Dorośli postępują czasami bardzo niezrozumiale”: pomyślał Mały Książę, kiedy wyruszył w drogę na następną planetę…
Aleksandra Piotrowska


poniedziałek, 16 lutego 2015

Kokosowy Budda


    


Do przeczytania książki Moniki Lipińskiej pt. ,,Kokosowy Budda tym razem zachęcił mnie interesujący tytuł. Książka okazała się ponadprzeciętna. Skłania przy tym do refleksji i zastanowienia się nad definicją słowa ‘’dorosłość’...
      Siedemnastoletnia Róża, która dopiero rok temu straciła ojca, przeprowadza się z matką do domu swojego ojczyma - Adama do Wrocławia. Tam zaczyna nowe życie. Niestety, jej ”nowy ojciec” próbuje zmusić ją, aby porzuciła swoją religię i dotychczasowe poglądy. Bohaterka próbując się przeciwstawić jego działaniom, znajduje wsparcie u nowo poznanych znajomych. Ich nietypowe spojrzenie na świat, odmienna filozofia życia coraz bardziej fascynują Różę. Nie radząc sobie z sytuacją, w której się znalazła, zaczyna zagłębiać się w fascynujący świat oferowany jej przez grupę.
Czy ucieczka przed problemami okaże się lepsza od stawienia im czoła? Autorka książki udowadnia, że nie warto się poddawać. Jednocześnie zaznacza, że rozmowa jest przeważnie jedynym sposobem do porozumienia się i pogodzenia. Przedstawia, że chcąc stać się dorosłym, trzeba umieć żyć z innymi i z samym  sobą w zgodzie. Polecam.
Małgosia Wyskiel


Historia Nirvany




Po książkę Michaela Azerrada pt.,,Bądź jaki bądź – historia Nirvany” sięgnęłam, ponieważ zespół ten jest jednym z moich ulubionych. 
     Sława, pieniądze – czy mając to wszystko, czego pragnie każdy człowiek, można stracić jeszcze coś więcej? Czy można stracić sens życia?
     Historia zaczyna się w Aberdeen, małym miasteczku położonym w stanie Waszyngton. To tam młody Kurt Cobain odkrył w sobie fascynację muzyką. Dołączył do niego Krist Novoselic i to razem z nim właśnie założył zespół Nirvana. Odtąd muzyka była dla nich najważniejsza. To stanowiło właśnie fenomen kapeli. Natomiast teksty utworów miały mniejsze znaczenie...
     Niezapomniane, chwytliwe riffy w połączeniu ze zjawiskowym wokalem frontmana zespołu, przyciągały tłumy. Zespół stał się legendą. Muzyka, którą stworzyli przetrwała, a szeregi ich fanów wciąż się powiększają.
     Autor książki w interesujący i obiektywny sposób przedstawia historię zespołu. Zaczynając od ich trudnych początków, a kończąc na samobójstwie Cobaina. Pokazuje on jak słowa, pomówienia mogą zranić drugiego człowieka i jego bliskich. To biografia, którą polecam każdemu.
Małgosia Wyskiel



poniedziałek, 24 listopada 2014

Dzień Życzliwości' 2013




Światowy Dzień Życzliwości i Pozdrowień 
wywodzi się ze Stanów Zjednoczonych, gdzie zaczęto obchodzić go pod nazwą 
World Hello Day już w 1973 roku. 
W Polsce w świętowaniu Dnia Życzliwości przoduje od 2006 roku Wrocław.
W tym roku  nasza szkoła również postanowiła włączyć się w obchody tego dnia.
Nastrój tego dnia w naszym gimnazjum był jak najbardziej pozytywnie nakręcony! 
Uśmiechy, miłe słowa, darmowe uściski na przerwach, „życzliwe scrabble” i dla każdego na dobry początek dnia słodka niespodzianka i sentencja, która miała optymistycznie nastrajać na cały dzień. W szkolnej bibliotece natomiast każdy mógł dokonać wpisu do „Wielkiej Księgi Życzliwości”.
21 listopada postanowiliśmy promować życzliwość, uśmiechając się i życząc wszystkim po prostu miłego dnia ! Zwykle bowiem zabiegani często zapominamy, jak wiele może zdziałać nawet niewielki uśmiech. 
taki powinien być każdy zwyczajny dzień, bo kto niby nie chciałby być już od progu szkoły witany cukierkami??
Nie zapomnijcie więc uśmiechać się do siebie – przecież to w końcu nie jest takie trudne… 
(i wcale nie musicie czekać do następnego Dnia Życzliwości, możecie zacząć już w poniedziałek rano… Każdemu więc POLECAMY uśmiech – tak  "na dzień dobry").
EM


























środa, 19 listopada 2014

Lekturomania _edycja 2014


LEKTUROMANIA
Część 1
Mały Książę


KONKURS:
TEMAT PRACY LITERACKIEJ:

Napisz dodatkowy rozdział książki opisujący pobyt
 Małego Księcia na jeszcze jednej,
wymyślonej przez Ciebie, planecie





Prace można dostarczać do 28 listopada 2014 roku
(do p. Eweliny Majewskiej)


piątek, 14 listopada 2014

Targi Książki w Krakowie 2014





25 października 2014
wybraliśmy się na "bardzo kulturalną wycieczkę" -
na Targi Książki do Krakowa.

Podróż autokarem minęła zaskakująco szybko - w końcu towarzystwo było doborowe, dzięki czemu po prostu straciliśmy poczucie czasu... Podekscytowani ruszyliśmy w stronę ogromnej hali. Stanie w gigantycznej kolejce nas trochę zmęczyło, ale się opłacało! Najpierw "polowanie" na Wojciecha Cejrowskiego. Udane polowanie. Zdobyłam jego autograf :) Trochę żałowałam, że tego dnia nie będzie pani Ewy Wachowicz. No cóż, nie można mieć wszystkiego...
Ciąg dalszy polowań, czego efektem było zebranie aż 11 podpisów! Obładowani torbami wypełnionymi po brzegi książkami, zmęczeni, ale BARDZO zadowoleni wróciliśmy szczęśliwie do Bytomia. Kolejne Targi już za rok :)
Victoria Pelka

Jesienny wiersz


Patryk Werajtis: "Jesień"

Myślisz, że to pora roku nudna?
Przecież ona jest przecudna!
Mieni się wszystkimi kolorami
i dzieli się z nami wieloma darami!
Bukiet z liści jesiennych,
dla mamy prezent wspaniały,
na zimne dni doskonały!
Zbieramy kasztany, szyszki i korę,
robimy ozdoby na każdą porę.
I muchomory czerwone nam daje,
którymi przecież nikt się nie naje,
ale gdy do bukietu je włożysz,
piękną, jesienną kompozycję z nich stworzysz.
A kiedy popatrzysz przez okno, poczujesz,
że jesień wieloma zmysłami smakujesz.
A przecież jesień nie zapomina,
że po niej jeszcze mroźna zima.
Dlatego zbieraj liści wiele,
suszą je również Twoi przyjaciele.
I kiedy zima nastanie długa,
to Ciebie nie dopadnie nuda.
Dlatego nie siedź na kanapie,
tylko na spacer wyjdź,
gdy deszcz kapie.
A będziesz zdrowy zimę całą,
by potem wiosnę powitać wspaniałą!