sobota, 27 września 2014

Rymowanka Patryka


To ja - Patryk Werajtis
Co lubię - poniżej przeczytajcie
i dzięki  temu bliżej mnie poznajcie.

Najbardziej fascynuje mnie muzyka,
mam na jej punkcie bzika.
Dlatego gram na fortepianie,
lecz nie wychodzi mi śpiewanie.

A kiedy znajdę wolną chwilę,
to nad kostką Rubika się pochylę.
Mam dużą kolekcję, kostek wiele -
jak je ułożyć, wiedzą się podzielę.

Lubię na płótnie obrazy malować,
wielkimi artystami się inspirować.
I jeszcze dużo książek czytam -
fantastyczne, przygodowe,
dlatego moje życie jest kolorowe!

A wieczorami trochę rymuję,
gdy ktoś to przeczyta,
to DZIĘKUJĘ !

sobota, 20 września 2014

Nowy skład zespołu


NOWY SKŁAD ZESPOŁU
Kulturalni(e) nakręconych,
rok szkolny 2015/2016 i 2016/2017

Oto oni:
Szczęściara - "urwana z choinki", dziewczyna interesująca się zupełnie innymi rzeczami niż przeciętna nastolatka :)
Victoria Pelka - zwariowana i pełna pomysłów; uwielbia książki przygodowe, ale jednak najbardziej kocha "Małego Księcia"; jej życiowe motto brzmi: "Nigdy nie dorosnąć"
Paulina ("Dżesiczka") Pawlik - uśmiechnięta, kochająca zwierzęta i książki fantastyczne; ma bzika na punkcie Harry'ego Pottera; zaczęła naukę języka francuskiego i migowego
Patryk Werajtis - interesuje się muzyką, uczy się gry na pianinie i gitarze, układa kostkę Rubika na czas; lubi malować i czytać książki
Karolina ("Karyna") Tymochowicz - szalona i radosna osoba, ciekawa życia, ciekawa wszystkiego; interesuje się pływaniem; uwielbia szelki i tęczę
Zosia ("Ałżelika") Krogul - uśmiechnięta i koleżeńska, lubi pływać i oczywiście czytać książki ;) 
Sonia ("Dżoana") Czerwik - lubi oglądać filmy, spać i jeść; trenuje pływanie; miłośniczka Francji.
Zuzia ("Vaneska") Ścibura - zawsze uśmiechnięta; umie posługiwać się językiem Hangul i Braille'a; lubi sushi, właśnie rozpoczęła naukę języka japońskiego
Wikibam - uwielbia książki fantastyczne oraz seriale; pisze to, co myśli. Jest szczera i nie owija w bawełnę, więc strzeżcie się...
Nata - kocha książki fantastyczne, uwielbia rysować i malować. Uczy się grać na keyboardzie. Skazana na towarzystwo Wikibam.
Ola Nowrot (Nowa) - interesuje się żeglarstwem, lubi jeździć na deskorolce. Ambitna gaduła; totalnie radosna i zakręcona
Weronika Krakowiak - interesuje się łucznictwem, lubi oglądać filmy i czytać książki; szalona i szczera gaduła; ma bzika na punkcie "Igrzysk śmierci"
Natalia Płominska - miła, sympatyczna osoba, która lubi zawierać nowe znajomości i  jest ciekawa świata; interesuje się kultowymi autami PRLu
Gosia Wyskiel - przyszła artystka; słucha muzyki metalowej; lubi się dobrze bawić
Maniaczka - nadal poszukuje rodzaju żeńskiego słowa "sportowiec" ("sportsmenka" jakoś ją nie przekonuje); zawsze i wszędzie jest na wszystko przygotowana

piątek, 19 września 2014

Tajemnica?


Zimny wiatr owiewał jej ciało. Pod jego naporem bieg dziewczyny był wolniejszy niż zwykle. Sportowe buty, bluza i zwykłe dresy, a w nich paczka papierosów kojących zszargane nerwy Lily. Nie wyróżniała się niczym  od połowy ludzi mieszkających na przedmieściach miasta, tam gdzie ona.
                Szare chmury okrywające niebo prawie każdego dnia mogły przyprawić o mdłości. Mijając kolejne osoby wyruszające codziennie o tej samej godzinie do pracy, zdawało jej się że zamknięta jest w kręgu czasu. Dzień w dzień robiła dokładnie te same czynności. Wstawała powoli z łóżka , kiedy było jeszcze ciemno. Jadła to, co akurat miała w lodówce, a nie było tego za wiele. Biegła do centrum „dla rozruchu”, robiła „zakupy” składające się z nowej paczki fajek, czegoś do picia i suchej bułki. Czasami zdarzało jej się kupić coś więcej, ale zwykle nie miała takiej potrzeby. Biegła dalej, rozglądając się wokół i badając każdy metr kwadratowy Londynu. Czujnie lustrowała ludzi od góry do dołu. Robiła to dokładnie. Każdy, dosłownie każdy był dla niej podejrzany…
                Chcąc uniknąć nagłego deszczu, weszła do centrum bokserskiego. Wrzuciła zakupione artykuły spożywcze do swojej szafki i wbiegła do pomieszczenia z workami treningowymi. Rękawice już na nią czekały. Zaczęła energicznie uderzać w jeden z worków swoimi małymi, ale jak już zniszczonymi od ćwiczeń dłońmi. Złość uchodziła z niej przy każdym ruchu coraz bardziej. Krople potu pojawiły się na jej czole, a blond włosy posklejane od niego opadły jej na twarz. Odgarnęła je niezgrabnie przedramieniem, tym samym ocierając mokre czoło.
Była dobra. Tak przynajmniej mówili w klubie. Uczucia, które się w niej kłębiły pchały ją do silnych uderzeń. Pokonałaby niejednego faceta. Była gotowa do walki. Wiedział o tym każdy,  kto ją widział. Nienawiść w oczach mówiła wszystko, chociaż nikt o niej dużo nie wiedział. Samotnik walczący o przetrwanie – powiedziałby każdy człowiek, któremu chociaż raz pokazała się na oczy. Ale prawda była całkowicie inna. Diametralnie inna…
***
Wracając, zawsze biegła tą samą drogą. Park, osiedle, dom. Nic nadzwyczajnego. A jednak. Biega tamtędy dla jednego powodu. Zawsze, w tym samym miejscu nieopodal zaczynających się przedmieść Londynu przy komisariacie stał tajemniczy chłopak. Za każdym razem oparty o ceglaną ścianę z telefonem dotykowym w dłoni. Zapatrzony w ekran. Przebiegając, czuła jego wzrok na swoim karku. A przynajmniej tak jej się wydawało, bo według jej niezawodnych oczu dalej gapił się w kolorowy wyświetlacz. Był dla niej interesujący. Postawa jego ciała świadczyła o pewności siebie, a to była rzecz, której Lily nienawidziła najbardziej na świecie. Ominęła go więc,  przebiegając dość blisko niego. Jej włosy spięte w kucyk drasnęły jego twarz końcówkami. Poruszył się. Na twarzy Liliann pojawił się cwany uśmieszek.
                Czekał przed posterunkiem jak codziennie na swojego przyjaciela. Zniecierpliwienie dawało mu się już we znaki. Ruch jego nogi stawał się coraz szybszy. Mark zawsze się spóźniał.
James usłyszał znajomy rytmiczny tupot stóp. Nie musiał podnosić wzroku. Dobrze wiedział, że to biegnie właśnie ona. Blondynka w bluzie z kapturem. Uśmiechnął się pod nosem. Obserwował ją już od 2 miesięcy, od kiedy zaczęła tędy biegać. Był świadomy tego, że to z jego powodu. Był bystrym facetem. Dziewczęta lgnęły do niego jak pszczoły do miodu. Nie musiał się specjalnie zastanawiać, dlaczego tak jest. Jego brązowe ułożone w górę włosy, doskonale akcentowały linię męskiej szczęki, pokazując  przy tym, jak  bardzo był przystojny.
                Wyczuł na twarzy lekki dotyk, jej pachnących jabłkami włosów. Pierwszy raz podniósł wzrok. Drgnął. Poczuł się jakby przegrał jakąś ważną nagrodę, którą miał w zasięgu ręki. Ta walka była dla obojga wiadoma. Nikt nie powiedział o niej na głos, jednak dało się wyczuć nutę rywalizacji, kiedy przebiegała. Kto pierwszy ulegnie drugiemu. Czy ona się zatrzyma, czy on się poruszy…
                Z zamyślenia wyrwał go kuksaniec. Popatrzył na sprawcę. Ciemnoskóry, nieogolony mężczyzna stał u jego boku zaglądając mu przez ramie do jego telefonu.
- Szybciej się nie dało Mark ? – zapytał z wyrzutem James i schował komórkę do tylnej kieszeni spodni.
 - Radziłbym ci się tak nie szczerzyć do tej blondyny – burknął, spychając tym samym temat swojego spóźnienia na drugi plan.
- Nie szczerzę się – Handsome zmarszczył brwi, wściekając się lekko na kolegę. – Dobra,  nieważne. Chodź już, bo kolejny raz przez ciebie spóźnimy się na spotkanie – powiedział tylko, otwierając drzwi do swojego czerwonego Porsche. Obrażony przyjaciel okrążył auto i wsiadł z drugiej strony.
- No, ruszaj – westchnął z nutą goryczy w głosie.
- Tak jest – zaśmiał się brunet i włączył silnik.
                Pojechali w umówione miejsce. Był to ciemny, niezbyt przyjemny bar. Śmierdziało spalonym olejem, w którym smażono frytki i rybę. Zamówili sobie po coca-coli i czekali na swojego gościa. Zajęli miejsca w rogu pomieszczenia. Mark patrzył na drzwi wejściowe bez przerwy. Oparł się o zagłówek sofy, rozmyślając.
                Mieli przeprowadzić rozmowę z jednym z obiecujących zawodników wybranym przez trenerów z kilku bokserskich klubów w mieście. To oni mieli „sprawdzać nowo odkryte talenty”. Trzeba przyznać, że była to dość dziwna praca po tym jak zostało się Mistrzami Juniorów w boksie.
Siedzieli około piętnastu minut znudzeni już czekaniem, kiedy do baru weszła znajoma Jamesowi dziewczyna. W jednej sekundzie spiął się i usiadł normalnie, a nie jak „pół rozpuszczony bałwan w czasie odwilży”. Dziewczyna szukała wzrokiem nieznajomych chłopaków, o których wiedziała tylko tyle, że ma ich być dwóch i mają być dość młodzi.  Patrzyła na wszystkie stoliki po kolei. W sumie nie miała za dużego wyboru, bo przy barze siedział stary pijak, a przy stoliku na środku jakaś młoda para z dzieckiem jadła  obiad. Potem dostrzegła dwóch młodych chłopaków. Szczególnie jeden przykuł jej uwagę. Zmrużyła oczy, aby przekonać się, czy nie ma halucynacji…
Nie miała ich. Ruszyła w stronę tego też stolika i usiadła po drugiej stronie stołu z dwoma kanapami. Spoglądając na zdziwionych partnerów, wyłożyła swoje CV i przysunęła pod nos Jamesowi. Ten spojrzał na nią zaskoczony i tylko wziął je i otworzył. Mulat przyglądał jej się cały czas. Kątem oka spoglądał na przyjaciela. Handsome czytał tekst dotyczący dziewczyny w zawrotnym tempie. Pochłaniał o niej każdą informacje, ważną lub mniej ważną. W pewnej chwili  coś  go olśniło. Wrócił do rubryki  dotyczącej  pochodzenia i nazwiska.
- Lily ? – popatrzył na nią  sponad kartki.
- Emm… Tak mam na imię – uśmiechnęła się zakłopotana. James wyciągnął do niej dłoń.
- James. James Handsome – usta dziewczyny przybrały kształt litery „o”. Podała mu rękę.
Mark patrzył na nich zdziwiony. Westchnął głośno.
- O co chodzi ? Czy ja o czymś nie wiem ? – zdenerwował się. Brunet spojrzał na przyjaciela.
- Sam nie wiem… Ale chyba ją znam…
- Jak to ? – zmarszczył brwi, nie zwracając uwagi na siedzący obok nich obiekt rozmowy. Odkaszlnęła. Odwrócili się momentalnie.
- Dziękuję szanownym panom za uwagę – powiedziała uszczypliwie. – Możemy się zająć naszą rozmową o boksie i zostawić dawne znajomości ? – Mark przewrócił oczami i zmienił temat. James za to pogrążył się w swoich myślach. Analizował przeszłość, szukając wspomnień o osobie siedzącej przed nim twarzą w twarz…
Szczęściara

PS  Skąd James zna Lily? Jaką wspólną przeszłość ukrywają? I co szykuje im przyszłość? Ciąg dalszy historii już wkrótce  :)

sobota, 13 września 2014

205. rocznica urodzin Juliusza Słowackiego

Gdyby był nieśmiertelny, 4. września 2014 roku Juliusz Słowacki obchodziłby 205. urodziny. Oczywiście, Juliusz Słowacki nieśmiertelny nie był. Ale, jak powiedział kiedyś inny poeta: „zbudował pomnik trwalszy niż ze spiżu i nie wszystek umarł”. Trwa więc niezapomniany, a trwanie to, z okazji rocznicy, postanowiło uczcić Google. Kto 4 września odwiedził wyszukiwarkę, ten znalazł tam podobiznę Słowackiego.


Czy ktoś w ogóle nie wie, kim był Juliusz Słowacki? Oprócz Mickiewicza, trudno  o bardziej rozpoznawalnego polskiego poetę. Zakładamy więc, że wszyscy wiedzą, kim Juliusz Słowacki był. Poniżej przedstawiamy  kilka ciekawostek, zamiast niespecjalnie porywającej wiedzy encyklopedycznej. Gdyby ktoś jednak życzył sobie „suche fakty”, to napiszemy tak:
Juliusz Słowacki, obok Adama Mickiewicza i Zygmunta Krasińskiego, określany jest jako jeden z wieszczów narodowych (wieszcz: poeta natchniony, poeta – prorok). To jeden z najwybitniejszych przedstawicieli polskiego romantyzmu.

Ciekawostka 1. Juliusz Słowacki napisał "Pana Tadeusza". No dobra, to nieprawda. Nie napisał go, ale pisał. Nie wierzycie? Ale to prawda! Poeta przez całe życie zmagał się z "kompleksem Mickiewicza" i być może z tego powodu pokusił się o próbę reinterpretacji jego dzieła. Żeby było śmieszniej, to miał być... sequel. Niestety, zachowały się jedynie jego fragmenty.

Ciekawostka 2. Juliusz Słowacki był ulubionym poetą Józefa Piłsudskiego. To właśnie Marszałek pomógł sprowadzić do Polski prochy poety i pochować je na Wawelu. Początkowo Juliusz Słowacki został bowiem pochowany na cmentarzu Montmartre w Paryżu. W 1909 roku kardynał Jan Puzyn sprzeciwił się sprowadzeniu jego szczątków do krypty wawelskiej. Miała to być ponoć "kara" za krytykę Kościoła w "Kordianie" (jednym z utworów Słowackiego).

Ciekawostka 3. Juliusz Słowacki nigdy się nie ożenił.

Ciekawostka 4. Juliusz Słowacki na co dzień utrzymywał się z inwestowania - grał na paryskiej giełdzie, kupując między innymi spółki transportowe. Zarobione pieniądze pozwalały mu na poświęcenie się twórczości.

Ciekawostka 5. Juliusz Słowacki palił cygara, kolekcjonował zegarki, interesował się modą, próbował trenować boks, bywał złośliwy i podróżował po całym świecie. Zmarł na gruźlicę - przynajmniej oficjalnie, bo pewne przesłanki sugerują, że mogła to być jednak astma.
Był niezwykle ciekawą postacią i aż szkoda, że dziś myśli się o nim głównie w kontekście "tego poety, co się go czytało w szkole", bo jego życie to gotowy scenariusz na film. 
/Ciekawostki zostały zaczerpnięte z artykułu Tomasza Kutery, gazeta.pl/


PS  Dlaczego Słowacki wzbudza w nas zachwyt i miłość? (...) Dlatego, że Słowacki wielkim poetą był!  - Ale to już zupełnie inna historia...
EM

sobota, 6 września 2014

Narodowe Czytanie 2014


Był już Mickiewicz, był Fredro, teraz pora na Sienkiewicza. Trzeci rok z rzędu w całej Polsce organizowana była  akcja "Narodowe Czytanie".
"Gdy się ktoś zaczyta, zawsze albo się czegoś nauczy, albo zapomni o tym, co mu dolega, albo zaśnie – w każdym razie wygra" - twierdził Sienkiewicz i musicie przyznać, że miał rację. Książek takich jak "Quo Vadis", "W pustyni i w puszczy", "Krzyżacy" czy "Ogniem i mieczem" po prostu się nie zapomina (i to nie tylko ze względu na ich objętość…)

Do wspólnego, narodowego czytania dzieł Sienkiewicza namawiał Prezydent RP Bronisław Komorowski. 

W tym roku 6 września zaprosił  do wspólnego czytania „Trylogii” Henryka Sienkiewicza. 
„W powieściach tworzących ten cykl pierwszy polski noblista w wyjątkowy sposób połączył głęboki patriotyzm z fascynującą przygodą, a nierzadko komizmem i humorem. „Trylogia” to obraz Polski różnorodnej i wielokulturowej, to wyraz naszych narodowych tęsknot i marzeń, kronika naszych militarnych oraz duchowych zwycięstw”: czytamy na stronie prezydent.pl

Nie chodzi tylko o przypomnienie sobie losów Kmicica, Wołodyjowskiego czy Skrzetuskiego i o popularyzację czytelnictwa. Wspólna lektura to również doskonały moment, by odczytać ten tekst na nowo, by zadać mu współczesne pytania, zastanowić się nad tym, co mówi nam dziś o Polsce i Polakach. Dlatego zapraszam wszystkich Państwa, abyśmy razem przeczytali „Trylogię” Henryka Sienkiewicza, pamiętając o tym, iż najwybitniejsze dzieła rodzimej literatury tak pięknie jednoczą nas jako wspólnotę, wzmacniają polską tożsamość i narodową dumę”: uzasadnia Prezydent.


czwartek, 19 czerwca 2014

Terry Pratchett "Świat finansjery"




Mam przyjemność zrecenzować książkę pod tytułem „Świat Finansjery” (org. „Making Money”) autorstwa Terrego Pratchetta, która jest już drugą powieścią przedstawiającą losy Moista von Lipwiga… Korekta – Lipviga.
Adam Spangler nie żyje. Zginął efektownie acz nieefektywnie. Wybawiony od sądu ostatecznego, a to dzięki łaskawości władcy miasta Vettinariego, Albert Spangler zostaje mianowany Naczelnym Poczmistrzem w Ankh-Morpork. Teraz znany bardziej jako sir Moist von Lipwig musi zmierzyć się z piekłem pocztowym, jak czytamy w pierwszym tomie historii największego oszusta jakiego Świat Dysku widział. W „Świecie Finansjery” niekwestionowana władza zwierzchnia stawia przed Lipwigiem imperatyw. Otóż, sir Moistowi przypada kierowanie bankiem Ankh-Morpork oraz znajdującą się nieopodal Królewską Mennicą. To posada na całe życie, choć jak główny bohater się przekonuje nie na długo. Ścigany przez demony własnej przeszłości przestępczej oraz swoją narzeczoną, Adorę Belle Dearhart, Moist musi poradzić sobie z wprowadzeniem nowego systemu płatniczego oraz Gildią Skrytobójców czyhającą na jego nieuwagę. W piwnicy kryje się coś bezimiennego (sama piwnica też jest raczej bezimienna), a główny kasjer jest prawie na pewno wampirem... Jak poradzi sobie ze swoją rolą w tym nowym świecie finansjery?
Przymioty, które mogę przypisać panu Terremu Pratchettowi to jego poczucie humoru, przenoszenie niuansów naszego świata jako ironiczne refleksje do swoich książek oraz wielką wyobraźnię.
           Podczas czytania książki towarzyszyły mi liczne wybuchy śmiechu lub opętańczy chichot (szczególnie przy paradzie Pana Marudy wraz ze swoim znaleziskiem). Jednak książka nie zwalnia nas z obowiązku myślenia. Autor w przyjemny i sugestywny sposób zmusza nas do pewnych refleksji dotyczących naszego istnienia, całego świata, roli niektórych ludzi w naszym życiu, rozumu i moralności ludzkiej czy samobójstwa farbą i nierozsądku tegoż.
           Postaci występujących w książce nie jest jakoś bardzo dużo, a są tak specyficzne i zapadające w pamięć, że nie da się ich nie polubić… Tak, nie przypominam sobie, abym czytając książkę, poczuła do jakiejś postaci niechęć niezaplanowaną przez autora książki. Co do akcji w książce, mam jej trochę do zarzucenia. Czasami jest regularna, coś się dzieje, lecz sytuacja zaraz wraca na dobre tory i uspokaja się, ale zaraz potem wydarzenia sypią się z podziwu godną szybkością lawiny, by niebawem zwolnić do szybkości "stepującego żółwia". Tempo książki szczególnie zwalniają momenty, w których zawarta jest próba przekazania czytelnikowi, jak właściwie funkcjonują banki oraz niektóre momenty rozgrywające się w obszarze biedniejszej dzielnicy.
           Końcówka książki bardzo przypadła mi do gustu, a epilog to po prostu "Joker w rękawie". Mogłabym jedynie polemizować w sprawie osoby Pana Benta - aczkolwiek doceniam przewrotny humor autora. Zasób słów Terrego Pratchetta jest bogaty, styl pisania jedyny w swoim rodzaju, poruszane tematy bardzo ciekawe, a postacie interesujące.
           Podsumowując, Świat Finansjery to naprawdę barwna, humorystyczna i ciekawa opowieść, którą warto przeczytać. Serdecznie polecam, na pewno nie pożałujecie poświęconego czasu.
Magdalena Rakowska


Lewiathan




          I wojna światowa nie była ciekawa. Nie jest również popularnym tematem dla pisarzy, szczególnie dla pisarzy science-fiction. Akcja książki “Lewiatan” Scotta Westerfelda dzieje się jednak w tych czasach.
            Opowiada dwie odrębne historie dwóch różnych bohaterów. Jeden z nich, książę Aleksander, wychowywał się wśród maszyn. Od małego ćwiczył szermierkę pod okiem surowego hrabiego. Drugi bohater, a właściwie bohaterka, nazywa się Deryn i mieszka w Londynie, strefie, gdzie nie wykorzystuje się maszyn. Wszystkie pojazdy są żywymi organizmami, stworzonymi za pomocą łączenia DNA. Deryn, chcąc zapewnić sobie godziwy los, wstępuje do sił lotniczych Wielkeij Brytanii. Niestety, musi ukryć swoją prawdziwą tożsamość pod postacią wymyślonego przez siebie chłopaka. Co jednak stanie się, gdy Alek obudzi się pewnego razu w nocy, a Deryn porwie burza?
            Przez pierwsze rozdziały książki przedziera się niczym przez dżunglę w Amazonii. Trzeba uważać, aby się nie zniechęcić. Dalej jednak akcja staje się coraz ciekawsza.
            Książka jest steampunkowym połączeniem nowoczesnych maszyn, biotechnologii i I wojny światowej. Pomysł jest dość oryginalny i bardzo intrygujący.
“Lewiatan” to książka młodzieżowa. Uważam ją za lepszą alternatywę “Igrzysk Śmierci”.
Mateusz Konieczny

PS Strona autora: http://scottwesterfeld.com
Zwiastun do obejrzenia poniżej:


sobota, 10 maja 2014

Walcząc o wolność, honor, ojczyznę... - recenzja filmu "KAMIENIE NA SZANIEC"

"Lecz zaklinam - niech żywi nie tracą nadziei
i przed narodem niosą oświaty kaganiec.
A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,
jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec..."
                                        /Juliusz Słowacki "Testament mój"/    

  Niedawno miałam okazję obejrzeć film Kamienie na szaniec, który powstał na podstawie książki Aleksandra Kamińskiego o tym samym tytule. Reżyserował Robert Gliński.
      Pomimo pewnych odstępstw od książki, o których później, główne wydarzenia i fakty zgadzają się z wyżej wspomnianą publikacją: film opowiada o grupie harcerzy walczących o wolność podczas rozpoczynającej się właśnie II wojny światowej. Powoli poznajemy Zośkę (Marcel Sabat) i Rudego (Tomasz Ziętek) oraz trochę "zepchniętego" na margines Alka (Kamil Szeptycki). Młodzi organizują przeróżne akcje, chcąc wytrącić z równowagi Niemców okupujących Warszawę. Ale wciąż im mało. Są porywczy, chcą walczyć nie tylko w sabotażu, ale też za pomocą dywersji. Zaczynają szkolenie, które umożliwi im wcielenie do oddziałów podlegających Armii Krajowej.
      I tutaj pojawia się problem... Bohaterowie ukazani są jako spragnieni walki "postrzeleńcy". Gdzie radość z drobnych powodzeń? Gdzie akcja pod pomnikiem Kopernika? Gdzie nauka płynąca z doświadczenia? Gdzieś scenarzyście umknął początek dzieła Kamińskiego: wyprawa Buków, radość z życia, chęć podbijania świata. Mam wrażenie, że reżyser bardziej skupił się na akcji i wydarzeniach niż na oddaniu głębi osobowości i niepowtarzalności chłopaków. Choćby przykład Alka, który gdzieś się w filmie "zawieruszył", a w książce był przecież jedną z czołowych postaci...
      Pomimo tych i jeszcze kilku drobnych nieścisłości film jest naprawdę dobry. Pokazuje w przejmujący sposób wyroki wydawane przez żołnierzy na cywili, obrazuje strach ludzi przed represjami, które mogłyby się pojawić, gdyby okazało się, że potajemnie walczą z okupantem. Ale widzimy też młodzież, która potrafi unieść głowę, podnieść głos i zawalczyć o wolność. Widzimy oddanie, przyjaźń, miłość oraz potrzebę bliskości i zrozumienia. Patrzymy również na okrutne i bezlitosne traktowanie więźniów i ludzi, którzy pozostają do końca wierni sobie, przyjaciołom i Ojczyźnie. Kiedy Rudy zostaje aresztowany, zaczyna się piekło. Mrożące krew w żyłach metody wydobywania informacji przyprawiają o dreszcze tak samo, jak szybka reakcja przyjaciół i chęć niesienia natychmiastowej pomocy.
      Produkcja wspaniale oddaje realia XX-wiecznej Warszawy poprzez doskonałe kostiumy i dobrze przemyślaną scenografię. Zachwyca charakteryzacja, dzięki której patrząc na skatowanego Rudego, włos jeży się na głowie... Kolejny plus za efekty specjalne - jak choćby wysadzenie torów czy podpalenie więźniarki.
      Moje wrażenia po obejrzeniu produkcji są bardzo dobre. Film był ciekawy, intrygujący, dający do myślenia. Pokazywał, że wojna pozostawia za sobą ból, stratę, cierpienie i blizny - choć nie tylko te widoczne. Zawsze po obydwu stronach frontu...
Autorka recenzji: Adrianna Ulrich



sobota, 22 marca 2014

Wiosna - ach, to Ty...


Dzisiaj propozycja wiosenna i muzyczna zarazem -  utwór, który jako jeden z dziesięciu znalazł się na płycie zespołu PLATEAU  pt. „Projekt Grechuta”.  Premiera  tego albumu odbyła się  21 marca 2011 r. 
Płyta zawiera piosenki  z repertuaru Marka Grechuty  w nowych aranżacjach, znacznie odbiegających od oryginalnych wykonań. Patronat honorowy nad albumem objęła wdowa po Marku Grechucie, Danuta Grechuta.

Teledysk do tego utworu możecie obejrzeć poniżej . Mamy nadzieję, że od dzisiaj aż do samego lata będziecie nucić słowa tej piosenki…



niedziela, 2 marca 2014

Kamienie na szaniec

"Za przyjaźń, za wolność, 
za każdego z Nas..."


 „Być zwyciężonym i nie ulec – to zwycięstwo.”
Oto dewiza jaką w życiu kierują się trzej młodzi przyjaciele Alek, Zośka i Rudy. W rolach przyjaciół: Marcel Sabat, Tomasz Ziętek i Kamil Szeptycki.
Młodzi aktorzy, doświadczony reżyser (Robert Gliński) i najlepszy obecnie polski operator (Paweł Edelman). Szykuje się więc świetna produkcja. Nowy zwiastun „Kamieni na szaniec” daje nadzieję na kino wojenne na najwyższym poziomie. Ostateczny zwiastun poniżej. Oceńcie więc sami…

7 marca 2014 roku  film Roberta Glińskiego "Kamienie na szaniec" wchodzi na ekrany. Już teraz natomiast możecie posłuchać utworu "4:30". To pierwszy w całości autorski, polski tekst Dawida Podsiadło. Inspiracją do jego napisania było aresztowanie Rudego, bohatera "Kamieni na szaniec", o tytułowej godzinie 4:30 nad ranem...

Hobbit: Pustkowie Smauga



Rok temu, po długich oczekiwaniach fanów „Władcy Pierścieni”, mogliśmy podziwiać kolejną produkcję Petera Jacksona. „Hobbit: Niezwykła podróż” odniósł ogromny sukces, jak zresztą można się było tego spodziewać. W końcu jest to ekranizacja bestsellera Tolkiena, którego chyba nie muszę nikomu opisywać.
            W kolejnej części - Hobbit:Pustkowie Smauga powracamy do krainy Śródziemia, by wraz z Bilbo (w tej roli fenomenalny Martin Freeman) żądnym przygód hobbitem, czarodziejem Gandalfem oraz zgrają nieokrzesanych krasnoludów kontynuować niesamowitą podróż, mającą na celu odzyskanie Samotnej Góry (domu krasnoludów) z łap przerażającego smoka o imieniu Smaug. Jednak do wnętrza Samotnej Góry nie jest łatwo się dostać. Prowadzą tam ukryte drzwi, które otworzyć można tylko określonego dnia. Krasnoludy na czele z Thorinem Dębową Tarczą wraz z Bilbo, którego zatrudniły jako włamywacza, muszą się pospieszyć, jeśli nie chcą utracić tej niepowtarzalnej szansy. A czasu zostało niewiele…
            Jednak sam scenariusz nie wystarczy do stworzenia tak chętnie oglądanej produkcji. Film to czysta perfekcja również pod względem graficznym. Poza tym gra aktorska jest wzorem do naśladowania. Pierwszorzędnym połączeniem obu tych aspektów jest tytułowa postać Smauga, która jest kapitalnie narysowana. Hipnotyzujące ogromne ślepia, no i oczywiście wspaniały, niski głos wydaje się być niemożliwym do zdubbingowania przez człowieka. A jednak. Dokonał tego Benedict Cumberbath. Na wyróżnienie zasługuje też niezwykle klimatyczna muzyka.
            Podsumowując, film niesamowity pod każdym względem. Mimo iż trwa ponad dwie i pół godziny (podobnie jak pierwsza część), ani jedna scena nie sprawiła, że miałam ochotę zerknąć na zegarek (czego nie mogę powiedzieć o wspomnianej części pierwszej). Polecam każdemu, kto żądny jest wrażeń - zarówno merytorycznych jak i wizualnych na najwyższym poziomie.
Paulina Kowalska


sobota, 8 lutego 2014

"Kim jesteś Sky ?" Joss Stirling




Jest to książka opowiadająca o poznawaniu samego siebie, poszukiwaniu prawdziwego ja. O niesamowitej miłości, która zawsze pokonuje przeciwności, nawet jeżeli jest to absurdalne.
Pełna zwrotów akcji opowieść, która wciągnie nie tylko nastoletnie dziewczęta.  Dobry romans, który okazał się książką przygodową. Gorąco polecam. 
Oliwia Kasperska